Tekst pochodzi z 2007 roku, a pierwszy raz ukazał się na www.stetinum.pl
Niebuszewo po 1945 r. było przystankiem na drodze wielu istnień Polaków, Niemców, Ukraińców, Rosjan, Francuzów, a przede wszystkim Żydów, przesiedlanych wówczas ze swoich dotychczasowych domów i miejsc na ziemi.
Początki osadnictwa żydowskiej ludności na Pomorzu Zachodnim sięgają średniowiecza. Pierwsze wzmianki w źródłach odnajdujemy w XIII wieku. W 1261 roku książę pomorski, Barnim I nadał Żydom mieszkającym w Szczecinie
Pierwsi Żydzi w Szczecinie pojawili się już 1261 roku, kiedy to oficjalnie potwierdzono pozwolenie na osiedlanie się ludności mojżeszowej w mieście. Jednak w tym samym roku Żydzi zostali wygnani z miasta. W okresie tym nie zdążono powołać gminy żydowskiej ani wybudować synagogi i cmentarza.
W 1812 roku w mieście zaczęli ponownie osiedlać się Żydzi i od tego okresu rozpoczyna się świetność lokalnej gminy żydowskiej. W 1816 roku powołano Towarzystwo Żydowskie, które spełniało zadania gminy żydowskiej. Liczyło ono w początkowej fazie istnienia 18 członków. W tym okresie powstał również, mały, zajmujący mniej niż 200 metrów kwadratowych cmentarz żydowski.
Rozwój gminy żydowskiej
W 1822 roku powołano bractwo pogrzebowe Chewra Kadisza, której zadaniem było sprawowanie opieki nad cmentarzem oraz dokonywania pochówków zgodnie z tradycją judaistyczną. Wkrótce również dokupiono dodatkowe 720 metrów kwadratowych terenu cmentarza i wybudowano nowe ogrodzenie.
W latach 1834-1835, przy ówczesnej Grüne Schanze Strasse, na obrzeżach Starego Miasta zbudowano pierwszą drewnianą synagogę. W 1854 roku z inicjatywy gminy żydowskiej wzniesiono dom sierot oraz znacznie rozbudowano synagogę, według projektu mistrza ciesielskiego Hämmerlinga. 25 stycznia 1873 roku w synagodze odbyło się ostatnie nabożeństwo.
W 1873 roku na jej miejscu rozpoczęto budowę nowej, eklektyczno-mauretańskiej synagogi, którą ukończono w 1875 roku. Projektantem był szczeciński architekt Krühl. W kolejnych latach synagoga przechodziła liczne renowacje oraz modernizacje, m.in. dodano organy, elektryczne oświetlenie i centralne ogrzewanie.
W międzyczasie do Szczecina przeniesiono siedzibę Związku Gmin Żydowskich Pomorza. W 1885 roku mieszkało tu 923 Żydów, co stanowiło 0,9% ludności miasta. W 1889 roku wybudowano przytułek dla starców, a w 1899 roku na cmentarzu żydowskim, monumentalny dom przedpogrzebowy.
W przededniu I wojny światowej znacznie powiększono obszar cmentarza, zaś w okresie międzywojennym znacznie go pomniejszono, ze względu na rozbudowę dzisiejszej ulicy Leszczyńskiego. W 1927 roku w mieście mieszkało 6300 Żydów.
Po dojściu nazistów do władzy, zaczęła się powolna emigracja ludności żydowskiej ze Szczecina. W związku z tym ich liczba zmalała w 1933 roku do 2701 osób. Najtragiczniejszym momentem w historii żydostwa była noc kryształowa, podczas której spalono synagogę, dom przedpogrzebowy, zdewastowano cmentarz, domy, sklepy oraz domy towarowe. W 1939 roku rozebrano ruiny domu przedpogrzebowego, a w 1941 roku wysadzono w powietrze zgliszcza synagogi, które następnie usunięto.
Po II wojnie światowej
Po zakończeniu II wojny światowej do Szczecina zaczęła napływać liczna ludność żydowska, głównie repatrianci ze Związku Radzieckiego. Osiedlali się oni głównie rejonie Dworca Niebuszewo, na Pogodnie i w Śródmieściu. Wówczas założono gminę żydowską oraz synagogę przy ulicy Niemcewicza. W 1946 roku odzyskano cmentarz i ponownie otwarto do celów pochówkowych.
W latach 50. nastąpiła znaczna emigracja członków gminy głównie do Europy Zachodniej, Izraela oraz USA. W latach 60. XX wieku na polecenie ówczesnych władz komunistycznych zamknięto cmentarz i zaczęto powoli zmniejszać jego teren, na którym utworzono park miejski. W 1962 roku na cmentarzu odbył się ostatni pogrzeb. Władze w zamian za kirkut, oddały Żydom kwaterę na Cmentarzu Centralnym, która służy im do dnia dzisiejszego.
W 1982 roku dokonano ekshumacji szczątków ze zlikwidowanego cmentarza żydowskiego i przeniesienia ich na Cmentarz Centralny. W 1988 roku na terenie parku utworzono lapidarium z ocalałych macew, z treścią: “Tu znajdował się cmentarz żydowski od 1821 do 1962 r”.
Obecnie w Szczecinie mieszka tylko kilkudziesięciu Żydów, istnieje Gmina Wyznaniowa Żydowska w siedzibie której znajduje się synagoga, koszerna kuchnia, wydającą dziennie 30 obiadów. W Szczecinie działa również Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów.
Źródło „http://pl.wikipedia.org
Gmina Wyznaniowa Żydowska w Szczecinie – gmina żydowska z siedzibą w Szczecinie, będąca członkiem Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Swoim zasięgiem obejmuje teren północno-zachodniej Polski.
Gmina powstała w 1993 roku, z przekształcenia istniejącej w latach 1946-1993 Kongregacji Wyznania Mojżeszowego w Szczecinie w Gminę Wyznaniową Żydowską. Obecnie zrzesza 62 członków.
Gmina posiada we własnej siedzibie czynny dom modlitwy, w którym nabożeństwa celebrowane są we wszystkie szabaty oraz święta. Ponadto znajduje się tam także kuchnia koszerna wraz ze stołówką wydającą dziennie około 30 obiadów oraz biura.
Na terenie cmentarza Centralnego w Szczecinie znajduje się czynna żydowska kwatera grzebalna.
Zarząd główny: Przewodniczący: Mikołaj Rozen (od 2000). Członkowie Zarządu: Markus Fajer, Leon Tarasiejski, Ewa Sawicka-Niemiec, Chaim Sucholicki
Dawni przewodniczący: Michał Buchwajc (1993-2000), Szlomo Brzoza (2000).
Żydzi w Szczecinie
Mikołaj Rozen: Jestem przewodniczącym Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Szczecinie. Chciałem podziękować organizatorom za zaproszenie mnie do tak szacownego grona historyków. Nie zajmuję się historią ani profesjonalnie, ani amatorsko. Tyle tylko, na ile mnie życie zmusza. Opowiem własnymi słowami o naszej gminie, o jej dzisiejszym życiu codziennym. W historię się nie będę zagłębiał, bo istnieją odpowiednie publikacje nieżyjącego już dra Kołodziejka, oraz żyjącego – na szczęście jeszcze – dra Mieczkowskiego, człowieka młodego, który zajmuje się tą dziedziną i z którym na co dzień jesteśmy w kontakcie jako organizacja, jako gmina i jako Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów. Współpracujemy i o ile możemy, służymy materiałami.
Gmina Wyznaniowa Żydowska w Szczecinie działa na podstawie statutu, opartego oczywiście o konstytucję, ustawę o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej oraz statut wewnętrzny Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Gmina liczy w tej chwili ok. 62 członków, z czego część to podopieczni. Traktowani są jako członkowie, ale nie są to Żydzi sensu stricto, często są to wdowy po Żydach. Poza czynnym i biernym prawem wyborczym, którego statut im nie przyznaje, traktowani są jak członkowie. Z tradycji – ponieważ kiedyś zostali przyjęci. Obecnie statut mówi, że członkiem gminy może być osoba pochodzenia żydowskiego, która nie jest wyznawcą innej religii. Nie upierają się nawet, żeby to była koniecznie osoba religijna. Natomiast wdowy były w poprzednich statutach traktowane jako członkowie, więc trudno je wyrzucić – tłumaczy Rozen.
Na czele gminy stoi pięcioosobowy zarząd wybierany co cztery lata. Statut mówi o składzie od trzech do pięciu osób, które wybierają spośród siebie przewodniczącego. Kadencja trwa cztery lata. Najpierw jeden z kolegów był przewodniczącym, potem krótko drugi, i w końcu nikt inny się nie znalazł, z braku czasu. No i zmusili mnie. Ale zgodnie ze statutem do składania oświadczeń w imieniu gminy potrzebne są dwie osoby, dwóch członków zarządu, w tym przewodniczący. W związku z tym to, co ja teraz mówię, jest moją całkiem prywatną wypowiedzią. Nie uzgodniłem wystąpienia z zarządem – kontynuuje przewodniczący.
Brak Rabina powoduje, że działalność religijna Gminy ogranicza się do tego, co tradycyjnie robiły poprzednie pokolenia. To znaczy – modlitwy szabatowe w sobotę rano oraz modlitwy w tradycyjne święta żydowskie, takie jak Rosz Haszana, Jom Kipur, Pesah czy Sukot. Gmina przygotowuje też wówczas uroczyste obiady świąteczne czy kolacje. W razie potrzeby organizuje pogrzeby na kwaterze żydowskiej, dba również o cmentarz. Do działalności religijnej zaliczyć również można prowadzenie kuchni rytualnej, koszernej. Mięso do kuchni szczecińska Gmina otrzymuje ze Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich z Warszawy, a sprowadzane jest ono z Białegostoku. Gotujemy obiady, mniej więcej 30-35, w większości na wynos. Wielu członków gminy to osoby starsze, które w ogóle nie chodzą albo wychodzą rzadko, więc obiady dowozi im się do domu. Część produktów żywnościowych, poza mięsem, kupujemy na miejscu, część przychodzi z Warszawy cyklicznymi dostawami. Gmina oczywiście kieruje się wykazem produktów od Rabina, który rekomenduje, co może kupować, i według tego wykazu robione są zakupy i działa kuchnia.
Kuchnia czynna jest cały tydzień, od poniedziałku do piątku, przygotowuje również posiłki na kidusz, posiłek po modlitwie szabatowej, tradycyjny, uświęcony posiłek. Obsługujemy się sami – opowiada dalej Rozen.
Działalność stołówki finansowana jest przez Joint, czyli amerykańską instytucję charytatywną, która zebrane pieniądze – przede wszystkim od amerykańskich Żydów – dystrybuuje na cały świat: do Izraela i do diaspory. Szczecińska gmina w tej chwili jest głównie dotowana przez Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Warszawie, a w niewielkiej części uzupełnia te dotacje z niewielkich własnych dochodów.
Ponadto prowadzi stosunkowo szeroką działalność charytatywną, opiekując się osobami starymi, chorymi. Zajmuje się tym pracownik socjalny, który jest ulokowany przy gminie, ale opłaca go Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Warszawie. Współpracuje on z całym środowiskiem, ze wszystkimi organizacjami żydowskimi, jakie działają na naszym terenie. Jest profesjonalnym koordynatorem opieki i pomocy społecznej dla osób potrzebujących. Dwa razy do roku przeprowadza wywiady środowiskowe i reaguje stosownie do potrzeb. Jeśli trzeba, zwraca się do zarządu. Ma oczywiście swoje możliwości z ramienia działu opieki społecznej z Warszawy, ale jeżeli jakaś sprawa przekracza możliwości tego działu, a zarząd gminy jest w stanie pomóc, wówczas dana osoba wspierana jest drobnymi datkami finansowymi. Gmina nie ma problemów, jeśli chodzi o pomoc dla osób starszych, ofiar Holocaustu – otrzymują one pomoc dużą i wszechstronną. Nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Natomiast gorzej jest z osobami urodzonymi po wojnie. Dzisiejsza sytuacja gospodarcza powoduje, że ludzie tracą pracę, a często mają dzieci na utrzymaniu. Są też młode osoby, które studiują i nie mają środków utrzymania. To problem, który wymaga nowych rozwiązań.
Duża część wysiłku i pracy biura gminy związana jest z procesem restytucji, to jest odzyskiwania mienia po przedwojennych gminach żydowskich. Wszystkie te procedury odbywają się zgodnie z ustawą o restytucji. Zatrudniona na pół etatu kierowniczka biura zajmuje się przede wszystkim tymi sprawami. Nasza gmina w ramach restytucji złożyła prawie dwieście wniosków o odzyskanie cmentarzy, synagog czy terenów posynagogalnych oraz domów związanych z działalnością gmin wyznaniowych. W tej chwili działają dwie komisje regulacyjne, które – jak obliczają znawcy zagadnienia – mają zapewnioną pracę na 19 lat. Proces ten przebiega bardzo powoli. Jak wiadomo, jedni chcą brać, a inni nie chcą dawać. I to się ciągnie – tłumaczy Przewodniczący.
Ustawa o restytucji dotyczy wyłącznie mienia dawnych gmin, przy czym trzeba udowodnić wyznaniowy charakter użytkowania tych obiektów. Mimo że coś należało do gminy – sierociniec czy dom starców – trzeba wykazać wyznaniowy charakter użytkowania. Jeśli się tego nie zrobi, komisja może nic nie przyznać. Trudno to wykazać, bo często nie ma dokumentów. Mieliśmy taki przypadek w Szczecinie na ulicy Kaszubskiej. Nikt nie kwestionował, że kamienica była własnością gminy żydowskiej, a mimo to musieliśmy udowadniać wyznaniowy charakter jej użytkowania, co nam się nie udało i sprawa została przegrana. Ale uważam, że sprawa restytucji to taki „koń trojański”, bo gminy żydowskie w Polsce są bardzo nieliczne. Samo przeprowadzenie restytucji odbywa się kosztem tak wielkiego wysiłku, że nie pozostaje nam siły na wiele innych spraw. Moim zdaniem jest to kierowanie naszej energii w kanał bez ujścia.
W Polsce działa siedem gmin i dwie filie Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Poszczególne gminy miały występować z wnioskami na swoim terytorium – podzielono cały kraj na terytoria, a obszar, którego gminy nie obejmowały, miał przejąć Związek. W jego imieniu działa Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Tereny do restytucji nie pokrywają się zresztą z podziałem administracyjnym gmin. Szczecińska Gmina działa na terenie Województwa Zachodniopomorskiego natomiast do restytucji przyjęto początkowo stare województwa szczecińskie, gorzowskie i pilskie. Z gorzowskiego później zrezygnowano, ale wnioski zostały złożone. Złożyliśmy takim „rzutem na taśmę” te dwieście wniosków. Jednak wnioski te często – poza wskazaniem miejscowości – nie są niczym udokumentowane. Teraz to trzeba wszystko dokumentować, zbierać, itd.
W związku z tym podziałem, przypadły nam też Słubice. Złożyliśmy wniosek o cmentarz w Słubicach. Formalnie teren ten dzisiaj nam już nie podlega. Słubice były zresztą według ustawy nie do zdobycia. Ale pan rabin Polatsek w Nowym Jorku ma piękną metodę działania i drąży jak kropla skałę. Potrafi dzwonić, począwszy od burmistrza Słubic, wojewody lubuskiego, premiera, marszałka sejmu i wszystkich ministrów razem wziętych, aż po prezydenta RP, i podobnie w Stanach Zjednoczonych – od kongresmenów po prezydenta. Poruszył niebo i ziemię. Wreszcie, żeby mieć spokój, sprawę załatwiono i przekazano cmentarz w Słubicach gminie szczecińskiej. Zaraz pierwszego dnia przyszły skargi, że budowla, która tam stoi, zagraża bezpieczeństwu. Przedtem, przez parę lat stała i nie zagrażała. W momencie, kiedy teren przejęła gmina żydowska, budynek zaczął zagrażać, pojawiły się skargi, że jest tam brudno itd. Przyszedł nakaz od nadzoru budowlanego – w krótkim terminie trzeba to wszystko zlikwidować. Do tego dochodziły ciągłe kradzieże płotu, wezwania na policję, składanie zeznań… Kłopotów było co nie miara. Nie tylko z tym cmentarzem. Władze najchętniej oddałyby wszystkie cmentarze od razu – i kłopot z głowy. Ale Słubice przekazaliśmy już Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Parę dni temu podpisałem razem z drugim członkiem zarządu akt notarialny i to już nie jest nasze zmartwienie – mówi Rozen.
W Szczecinie nie ma Rabina, w związku z tym nie mają tu Żydzi i ich rodziny, przywódcy duchowego. Ludzi znających jidysz jest coraz mniej, umiejących prowadzić modlitwy – również. Moim zdaniem to wszystko pomalutku, pomalutku zamiera. Tak uważam, mam niewyparzoną gębę i mogę powiedzieć, co myślę. Więc powiem tak – zawsze wszystko ma dwie strony. Jeśli weźmiecie młodych ludzi pochodzenia żydowskiego i dacie im odpowiedni impuls w postaci wiedzy i kultury, co wzmocni ich poczucie tożsamości żydowskiej, to gwarantuję, że w 99 procentach wyjadą z Polski. Znam to osobiście z lat siedemdziesiątych, kiedy to sam będąc młodym człowiekiem, zgromadziłem ok. trzydziestu ludzi w Klubie Młodych przy Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym Żydów – wszyscy wyjechali. Tutaj trudno działać, bo im więcej człowiek z siebie da, tym szybciej wyjeżdżają. Taka jest rzeczywistość – mówi zaprzyjaźniony z Gminą, wieloletni jej członek, Jerzy Drechsler.
Joanna Giza-Stępień ‘ Szczecin 2007
